Nie wiem czy to dobrze, ale mijają powoli czasy świętowania Wielkanocy stricte tradycyjnie, na wzór obrzędów naszych dziadków.
Celowo pomijam elementy religijne, gdyż jest to wątek na kolejny artykuł, który być może poruszę w przyszłości.
Osobiście nie jestem zwolennikiem wielkich sprzątań – staram się to robić na bieżąco. Z reguły, pierwsze wiosenne promyki wyzwalają we mnie siłę do odświeżenia mieszkania po zimie. Nie robię tego na kilka dni przed Świętami, gdyż najzwyczajniej nie mam na to czasu – znajomi nie zarzucą mi, że np. wytrzepałem dywany tydzień za wcześnie.
Pamietajmy, że Święta są dla Nas. Spędzam więc czas z najbliższą rodziną i przyjaciółmi, z którymi nie mam możliwości spotkania się na co dzień. Mamy wiele tematów do rozmów i panuje swojski klimat. Nie siedzimy napięci przy stole, łamiąc sobie język na kwiecistej polszczyźnie.
Kolejną kwestią jest szał bezmyślnych zakupów. Nie rozumiem po co sporządzamy w tym czasie cały stos potraw, skoro nasze żołądki mają ten sam rozmiar każdego dnia, nie musimy więc zapychać go kilka razy bardziej niż w codzienny dzień. Nie dajmy się zwariować. Po uroczystym posiłku polecam spacer po świeżym powietrzu. Na poprawę humoru i trawienia dobrze wpłynie lampka dobrego wina.