Promienie słońca docierające przez otwory żaluzji w sypialnianym oknie, przypomniały mi o zbliżającej się wiośnie. Wszystko budzi się do życia. Chwila refleksji przed pierwszym łykiem kawy przeszyła mnie od stóp, aż po wystający spod satynowej pościeli czubek nosa. Narodziło się we mnie pytanie, czy na pewno jestem gotowy na taką zmianę? Czy rzeczywiście wybudziłem się z zimowego marazmu? Reszta poranka tłamsiła we mnie skumulowane myśli, aż nagle jakaś wewnętrzna siła skierowała mnie w kierunku zaparkowanego tuż przy bloku samochodu. Niewiele myśląc oddałem się wodzy fantazji i mknąłem w nieznane. Otulony miejskim zgiełkiem mijałem kolejne zabudowania, aż dotarłem do oazy spokoju, którą była w tym przypadku Puszcza Białowieska. Pozostawiony na skraju lasu samochód, wydawał się być coraz mniejszym z każdym krokiem zagłębiania się w zieleń borów sosnowych. Oddany wędrówce zapomniałem o codziennych obowiązkach i sprawach, które nurtowały mnie o poranku. To właśnie tu narodziłem się na nowo, zaznając upragnionego spokoju, dzięki aktywnemu wypoczynkowi na łonie budzącej się do życia natury.