Archiwum: ‘Wpisy główne’ Category
Kategoria: ( Wpisy główne) Autror: Andrzej Data: 6 lipca 2011
Prosta, asfaltowa droga, bez zwężeń, dziur i zakrętów, a mimo to kilkanaście osób każdego roku traci tam życie. Być może odpowiedzią na to zjawisko jest legenda mieszkańców Małachowa Złych Miejsc położonego w woj. wielkopolskim. Według nich odpowiedzialny za te tragedie jest duch hrabiego.
Każdy kto przejeżdża przez Małachowo Złych Miejsc położone niedaleko Gniezna zastanawia się skąd wzięła się ta mrożąca krew w żyłach nazwa. Jak brzmią pogłoski, niegdyś okolicznymi włościami zarządzał niejaki zły hrabia. W jego posiadaniu były olbrzymie posiadłości, w których pracowali okoliczni mieszkańcy. Nie traktował ich jednak należycie, pomiatając i wykorzystując - płacił przy tym marne grosze. Ku uciesze ludu hrabia utopił się podczas powrotu na włości, kiedy to jego kareta którą podróżował ugrzęzła w okolicznym bagnie. Jak twierdzą ludzie duch hrabiego pojawia się teraz w okolicy, a kto spotka go na drodze, ginie w tragicznym wypadku. Może o tym świadczyć cały rząd przydrożnych krzyży. Dotychczas nie udało się ustalić osoby, która by widziała zjawę, oczywiste jest natomiast, że kierowcy powinni być tam czujni i ostrożni.
|
Kategoria: ( Wpisy główne) Autror: Andrzej Data: 26 maja 2011
Będąc u znajomych zauważyłem w jednym z pokoi dwie gitary. Nie omieszkałem by zapytać czym się one różnią, bo szczerze powiedziawszy, jako amator nie dostrzegłem zbyt dużej różnicy. Być może odpowiedź zainteresuje Was tak samo jak mnie.
Znajomy wyjaśnił mi, że są to dwa typy instrumentu, jedna to gitara klasyczna, zaś druga akustyczna. Główną różnicą okazały się struny – metalowe w akustycznej, a nylonowe w klasycznej. Przekłada się to oczywiście na wydawany dźwięk i ta pierwsza ma zdecydowanie ostrzejszy i większą liczbę progów, niż w przypadku klasyka. Gitara akustyczna ma również dłuższy i wyższy gryf, często z wcięciem, więc istnieje teoria, że łatwiej ją opanować przez amatora.
|
Kategoria: ( Wpisy główne) Autror: Andrzej Data: 20 maja 2011
Ostatnio w mojej miejscowości na Podlasiu miał miejsce nietypowy wypadek. Do dyżurnego Policji trafiło zgłoszeni, że na prostym odcinku drogi auto zjechało na pobocze i uderzyło w betonowy mostek. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że nie odnaleziono od razu sprawcy. Po wstępnych oględzinach stwierdzono ucieczkę kierowcy z miejsca zdarzenia. Pierwsze tropy wskazywałyby na pobliski lasek. Czujni policjanci, zanim urządzili poszukiwania postanowili zajrzeć do wnętrza auta. Ku ich zaskoczeniu w zamkniętym bagażniku leżał 37 letni kierowca, a stan alkomatu wskazywał ponad 3 promile alkoholu. Pomysł ciekawy, ale na szczęście udaremniony…
|
Kategoria: ( Wpisy główne) Autror: Andrzej Data: 29 kwietnia 2011
Wszyscy co marzą o karierze kamerzysty weselnego zdecydowanie mogą liczyć na satysfakcję płynącą z wykonywanego zawodu, a i zyski plasują się na wysokim poziomie. Początki nie są jednak takie proste. Kurs uprawniający do filmowania wesel otwiera jedynie wrota do zawodu. Reszta zależy od naszych predyspozycji i umiejętności. Przede wszystkim trzeba pamiętać, że zawód ten wymaga ciągłego doszkalania. Wiedza o nowościach technicznych i modyfikacja posiadanego sprzętu musi być wypełniona informacjami o panujących trendach. Zawód ten powinien być podejmowany przez osoby zdeterminowane, odpowiedzialne i posiadające nietuzinkową fantazję – przełoży się to na jakość i formę nagrań.
Praktyka jest najlepszą drogą do sukcesu. Podstawowe umiejętności wykorzystuje się zazwyczaj w najbliższym gronie, by następnie poszerzyć działania za pomocą poczty pantoflowej. Kamerzysta na wesele musi zatem ponieść spore koszty i włożyć mnóstwo pracy, by przekonać potencjalnych klientów o rzeczywistej wartości swej pracy.
|
Kategoria: ( Wpisy główne) Autror: Andrzej Data: 7 kwietnia 2011
Sztuczka polega na tym, że w momencie przełożenia dwóch zgiętych kart przez siebie, jedna z nich ulegnie zmianie (zamiast symbolu zobaczymy tył karty). Jak dokonać takiej sztuczki? Oto opis:
-
Zginamy dwie karty na pół, tak jak na obrazku.
-
Jedną z kart przecinamy do połowy.
-
Jedną kartę wkładamy do środka drugiej. Gdy je składamy, jedna karta wychodzi na zewnątrz.
-
Zamykamy jedną i drugą kartę – przekładamy je na drugą stronę.
-
Wypowiadamy magiczne zaklęcie i przepychamy jedną kartę przez drugą. Ku zdziwieniu widzów ukazuje się kolor, a nie tył karty – jak się spodziewali.
-
Następnie otwieramy karty, przytrzymując przecięcie przygotowanej karty.
Zamieszczam filmik ułatwiający wykonanie.
|
Kategoria: ( Wpisy główne) Autror: Michal Data: 31 marca 2011
Dzisiaj przyznacie ładna pogoda za oknem słoneczko świecie, cieplutko, głowa boli ale to nie od pogody. Ale dzisiaj wychodząc sobie w przerwie na papieroska zauważyłem coś o czym zapomniałem a raczej nie kojarzy się z niczym przyjemnym no nie licząc oczywiście wiosny. No więc od początku relacjonując historię wstaję zakładam kurtkę(jeszcze kaszel mnie męczy), biorę paczkę, biorę zapalniczkę, pierwszy krok, drugi, trzeci otwieram drzwi od balkonu, wyciągam papieroska, odpalam zapaliczkę, przykładam do papierosa i zgasła. Dobrze żarł a zdechł :/. Drugie pociągnięcie kciukiem kończy się już pomyślnie. Po krótkiej chwili wyskoczył mi ogromny robal TAKI ALE TO TAKI WIELKI. I przypomniałem sobie o wszystkich okropnych zwierzątkach z którymi trzeba mieć do czynienia w ciągu tego całego letniego okresu muchach, muchołapkach, komarach, komarołapkach i innych zarazach lub też lekarzach chorób zakaźnych naszego świata. Zwaliłem wam humor nie? Jeśli nie to macie zobaczcie sobie jakie ja paskudztwo znalazłem dzisiaj na balkonie. Czy on nie jest słodki?

|
Kategoria: ( Wpisy główne) Autror: młodszy programista Data: 30 marca 2011
Dzisiaj do firmy przyszła Marta dwa. Miała na sobie, krótką spódniczkę. I co ja mam myśleć o tym, czy ona tą krótką spódniczkę założyła specjalnie, żeby mi wzrosło ciśnienie czy też po prostu zapomniała, o tym co pisałem z jednych wcześniejszych artykułów. Ty razem Marta miała na sobie całe rajstopy a nie tak jak w poprzednich, że poszło jej oczko. Można powiedzieć, że Marta to taka trochę intrygantka, bo chodzi i intryguje. Nie żałuje, że pracuję jako programista i ze swojej strony, współczuje grafikowi, mojemu koledze z pracy, który sam musi Martę dwa często i gęsto zadowalać. Mogę tylko się domyślać, ze te zadowolenia Marty mają tylko jedną stronę – to znaczy bez obopólnego zadowolenia obu stron. Ach ten grafik ma przerąbaną pracę z tą naszą Martą dwa oczywiście nie należy mylić z Martą jeden, która siedzi w gabinecie obok. Cieszy mnie fakt, że Marta dwa nie musi niczego drukować, bo wtedy ja bym musiał Martę zaspokajać. Co mi się nie uśmiecha bo to jest satysfakcja tylko jednostronna a nie jak wcześniej pisałem obopólna.
|
Kategoria: ( Wpisy główne) Autror: młodszy programista Data: 29 marca 2011
Dzisiaj przyszła Marta dwa, bo jak pisałem w poprzednim artykule Marta jeden siedzi w gabinecie Tomka – czyli naszego prezesa. Marta dwa miała na sobie seksowne czarne kozaczki. Marta dwa miała dzisiaj problem z wydrukowaniem faktury. Ja chcąc się oczywiście popisać ustawiłem na swoim laptopie drukarkę firmową tak, żeby drukowała za pomocą połączenia internetowego WIFI, bo oczywiście Marta dwa nie wzięła ze sobą przewodu łączącego naszą drukarkę firmową z swoim laptopem. Kiedy już podłączyłem drukarkę u siebie przez łącze WIFI na swoim laptopie i na Marcie laptopa ustawiłem połączenie z naszą siecią WIFI i drukarka nasza firmowa - to znaczy taka, która znajduję się na moim biurku została wykryta na Marty laptopie. Wtedy Marta podłączyła, przewód po który poszła wcześniej a ja w tym w czasie podłączałem Marty laptopa pod naszą ukrytą sieć WIFI tak zwaną SSID. I wtedy lipa bo cała moja praca poszła na marne. No może nie lipa bo jak Marta przyjdzie następnym razem i zapomni znowu przewodu łączącego jej laptopa z naszą drukarką a będzie chciała, coś wydrukować z naszej drukarki firmowej przez WIFI, to pójdzie to o wiele szybciej bo naszą sieć jej powinno wykryć automatycznie, drukarkę, która stoi na moim biurku, też powinno wykryć automatyczne i cała operacja drukowania powinna ograniczyć się do kliknięcia w dokumencie przeznaczonym do drukowania opcji drukuj lub print.
|
Kategoria: ( Wpisy główne) Autror: Michal Data: 29 marca 2011
Dobra wiem co myślicie gdy przeczytaliście tytuł artykułu. Doskonale wiem. Ale to nie tak. Dzisiaj/wczoraj późno w nocy przeglądając artykuły w internecie natknołem się na “młodą uzdolnioną Panią informatyk” właściwie na jej blog. Zajmuje się głównie ona głównie tworzeniem stron internetowych jej hobby to zresztą cmsy. Przeglądam ten blog zresztą niewielki zaledwie dwa artykuły. Pierwszym i jedynym artykułem było o męskim szowiniźmie który zdarza się jej spotkać w swoim zawodzie. Argumentacja wszystkim dobrze znana męskie ego, samce alfa, niechęć pogodzenia się z tym że kobieta może się na tym znać i takie tam kompleksy. Ona oczywiście z domysłu doskonale się na tym zna i jest niewinną ofiarą prześladowania. Oczywiście na taką argumentację ciężko powiedzieć cokolwiek złego. Problem pojawia się po jakichś dwóch zdaniach. Mianowicie nasza wspomniana kobieta informatyk po studiach informatycznych, pracująca jako webmaster niepotrafi ustalić polskich literek na własnym blogu. Kompromitacja :/. Naprawdę wiem co teraz o mnie sądzicie ale doskonale sobie zdaję sprawę że to tylko i jedynie pojedyńczy przypadek. No ale kóźwa mać!!! Krzaczki zamiast polskich znaków diakrytycznych?
|
W pewnej małej angielskiej mieścinie był sobie ksiądz, który oprócz obowiązków duszpasterskich, pasjonował się hodowlą drobiu. Któregoś dnia księdzu zginął kogut. Początkowo myślał, że kogut po prostu uciekł, jednak minął jakiś czas, a koguta nie ma. Ksiądz zmartwił się i doszedł do wniosku, że mu ukradziono koguta. Po niedzielnej mszy, kiedy wierni zbierali się już do wyjścia, ksiądz ich powstrzymał i przemówił:
-
Mam jeszcze jedną, bardzo wstydliwą sprawę do załatwienia. (W tym miejscu należy wyjaśnić, że po angielsku słowo cock znaczy kogut, ale może też oznaczać męskiego członka).
-
Chciałbym spytać, kto z tu obecnych ma koguta? Wszyscy mężczyźni wstali.
-
Nie, nie - to nieporozumienie. Może spytam inaczej, kto ostatnio widział koguta? Wszystkie kobiety wstały.
-
Oj, nie, to też nie o to chodzi, może wyrażę się jeszcze jaśniej, kto ostatnio widział koguta, który do niego nie należy? Połowa kobiet wstała.
-
Parafianie - nie rozumiemy się, spytam, wprost - kto widział ostatnio mojego koguta?
Wstał chórek chłopięcy, ministranci i organista…
|
|
|
|