Jak to w końcu jest z wyznaniami pod wpływem alkoholu? Wiele osób twierdzi, że po spożyciu jakiejś tam dawki napoju wyskokowego jego wypowiedź jest szczera choć nie zamierzona. Czyli człowiek podpity powie prawdę, której na trzeźwo wstydziłby się wyjawić. Nie do końca… Istnieje bowiem możliwość, że po pobudzeniu mózgu alkoholem w podświadomości wytwarzają się jakieś złudne wyobrażenia. Istotne jest zatem jaki alkohol spożywamy.
Według mojej teorii najszczerszym rozmowom sprzyja piwo. Oczywiście istotne jest jakie dawki alkoholu spożywamy. Przy tym napoju dobrze jest kogoś poznać, powspominać niezbyt odległe czasy czy ponarzekać na pracę i zarobki. W celu stworzenia romantycznego klimatu i wzmożenia żonglerki komplementami wobec wybranki warto zaaplikować sobie odpowiednią dawkę wina. Oczywiście pod uwagę nie bierzemy tzw. „Mózgojebów”. Najszczerszym inicjatorem rozmów jest jednak bez wątpienia wódka. Działa podstępnie i impulsywnie. Luźność wypowiedzi w szybki sposób przemienia się w bełkot i z każdym kieliszkiem wyzwala nasze najskrytsze przemyślenia. Bez przeszkód poruszymy wówczas tematy egzystencjonalne, po ploty i zwierzenia większego kalibru, finiszując opowieścią o Finlandii i Panu Tadeuszu. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że i tak następnego dnia nie pamiętamy większości poruszonych tematów.