Ostatnio nasze media donoszą ciekawe informacje ze świata. Jedną z nich jest śmierć najbogatszego psa na świecie. Tak psa – takiego zwierzaka. Na Florydzie zdechł 12 letni maltańczyk, który stał się sławny po tym, jak jego właścicielka zapisała mu w testamencie 12 milionów dolarów. Ciekawe na jaką kość mu tyle kasy. Zastanawia mnie też zbierzność dwunastek, byćmoże przeżyłby psina gdyby dostał 13 milionów, albo oszukałby przeznaczenie przy niższej darowiźnie…
Kolejnym ciekawym doniesieniem jest nowy wpis w księdze Rekordów Guinnessa. Tym razem pobił go Filipińczyk, który przestał rosnąć w wieku 2 lat i mierzy 59,93 cm, zdobywając tym samym tytuł najniższego człowieka świata. Dla laureata Junreya Balawinga mógł być to najlepszy prezent urodzinowy, gdyż w niedzielę skończył 18 lat.