W końcu mamy ładną pogodę. Wielodniowe oczekiwanie słonecznych dni, w końcu przyniosły oczekiwane rezultaty. Niestety, aby realizować swoje ulubione plenerowe zajęcie, którym są wyjazdy rowerowe, nie wystarczy ciepły, wiosenny dzień. Do tego niezbędne jest coś więcej, a mianowicie wolny czas. Z tym bywa różnie. Aby mieć za co zatankować bidon, trzeba solidnie pracować, a latem pragnienie nie jest małe. Po stojącej w środku kwietnia choince zlokalizowanej na biurowym parapecie, śmie twierdzić, że lekko nie jest. Każdy, nawet Jacek pracuje ostatnio w pocie czoła. Na szczęście wkrótce będzie znowu weekend. Przedświąteczne porządki, przeplatane zakupami, wyciągną ze mnie ostatnią energię i znowu poniedziałek skieruje mnie w kierunku pracy. Widzę jednak alternatywne rozwiązanie co do wspomnianego roweru, a mianowicie posłuży mi on jako forma komunikacji relacji dom-praca-dom. Ominę korki i w końcu skończy się dylemat braku miejsc parkingowych. Wam też polecam odciążenie rąk manewrujących kierownicą, przy ciągłym omijaniu dziur w drodze.