strona glowna
Kategoria: (Inne) Autor: Andrzej Data 13 kwietnia 2011

Wiadomo, każdy chce jakoś żyć, a obecny wskaźnik bezrobocia nie stwarza możliwości zapewnienia podstawowych potrzeb wielu obywateli. Nie popieram kradzieży, mimo że w podświadomości zawsze podziwiałem ludzi umiejących wyłudzić wielką kasę od zamożnych instytucji. Te często nie orientowały się nawet, że takie czyny mają miejsce. Trafione fortele w połączeniu z lukami systemowymi, opiewały odwieczną tajemnicą licznych kryminałów.

Frajerem określam jednak kogoś, kto niszczy czyjeś mienie, nie odnosząc przy tym żadnych korzyści. Czy to wybita szyba w aucie warta 500zł i nieudana próba kradzieży odbiornika CD wartego 250zł (na czarnym rynku 100), nie wspominając już o mającym miejsce w zeszłym roku napadzie na pracownicę solarium. Dotkliwie pobita została zmuszona do oddania utargu w wysokości kilkuset złotych. Paranoja.

Skandaliczna sytuacja dotkneła również członka mojej rodziny. Sytuacja miała miejsce wczoraj lub przedwczoraj w stolicy (dwa dni nikt nie zaglądał do budynku). Do świeżo wyremontowanego lokalu o znacznej powierzchni dostał się przez okno jakiś lump. Zawiedziony widokiem pustych, świeżo odmalowanych ścian postanowił wyrwać, dosłownie wyrwać pare groszy. Celem kradzieży okazała się bateria wodna (czyt. kran) w pomieszczeniu sanitarnym. Wartość nowego urządzenia to jakieś 250zł, a szmaciarz który tego dokonał odda to na złom za kilka piw. W obliczu wysokości środków jakie pochłonęła adaptacja lokalu, ta kwota nie jest w ogóle istotna. Faktem jest jednak, że lejąca się strumieniami woda zalała wszystkie pomieszczenia w większości kryte panelami i wykładziną. Wstępna kalkulacja, nie biorąc pod uwagę przesuniętych terminów, opiewa na kwotę ponad 20 tysięcy złotych. Brak słów delikatnie mówiąc.

Musisz byą zalogowany aby komentowaą.