Dzisiaj przyznacie ładna pogoda za oknem słoneczko świecie, cieplutko, głowa boli ale to nie od pogody. Ale dzisiaj wychodząc sobie w przerwie na papieroska zauważyłem coś o czym zapomniałem a raczej nie kojarzy się z niczym przyjemnym no nie licząc oczywiście wiosny. No więc od początku relacjonując historię wstaję zakładam kurtkę(jeszcze kaszel mnie męczy), biorę paczkę, biorę zapalniczkę, pierwszy krok, drugi, trzeci otwieram drzwi od balkonu, wyciągam papieroska, odpalam zapaliczkę, przykładam do papierosa i zgasła. Dobrze żarł a zdechł :/. Drugie pociągnięcie kciukiem kończy się już pomyślnie. Po krótkiej chwili wyskoczył mi ogromny robal TAKI ALE TO TAKI WIELKI. I przypomniałem sobie o wszystkich okropnych zwierzątkach z którymi trzeba mieć do czynienia w ciągu tego całego letniego okresu muchach, muchołapkach, komarach, komarołapkach i innych zarazach lub też lekarzach chorób zakaźnych naszego świata. Zwaliłem wam humor nie? Jeśli nie to macie zobaczcie sobie jakie ja paskudztwo znalazłem dzisiaj na balkonie. Czy on nie jest słodki?
